symbolika…
styczeń 13, 2008 autor omlk
…nie byli ze sobą na tyle blisko, by żegnać się “na misia” (przytuleniem =] ), jednak to pożegnanie na długo zapadło im w pamięć. W pewnym momencie popatrzeli sobie w oczy. Jeszcze nigdy nie wymienili ze sobą tak długiego i szczerego spojrzenia. Było w nim tyle… Jej oczy, zielone, piękne same w sobie, niepotrzebujące sztucznego podkreślenia. Jego- niesamowicie ciemne, pełne niezaspokojonej ciekawości, intrygujące. Mierzyli się tym wzrokiem długo, nie zważając na otoczenie, na czas. Kwintesencją tego spojrzenia byłby czuły uścisk a może i pocałunek, gdyby Ona nie broniła się… różą.
Ten kwiat trwał między nimi jak żelazna, nieprzebyta bariera. Tak niewielka, tak niewinna, a tak silnie oddziałująca. Być może główną bronią róży były jej kolce, które nie pozwoliły mu zbliżyć się bardziej… być może to ta niewinność, którą bał się naruszyć. Tak czy owak do niczego nie doszło. Róża okazała się najtrudniejszym przeciwnikiem…
Historia może prosta, banalna, nic nieznacząca jednak…
Czym jest róża ?