jeden, jedyny raz…
styczeń 14, 2008 autor omlk
“I kiedy przychodzi ów dzień, jeden jedyny w życiu, gdy okazja do wejścia na pokład marzeń zrealizowanych staje przed nami pod postacią pięknej nagiej kobiety, uśmiechniętej kusicielsko, na pustym wybrzeżu wyczarowanym przez Franza Radziwilla, a obok czeka kuter… Kobieta podchodzi do nas, wyciąga swoje atłasowe dłonie i zaczyna rozpinać; nam koszulę, rozbiera nas, zanurza nam paznokcie we włosy, czule, jak gdyby jej palce utoczone były z namagnetyzowanego słońca, i chce nas wessać w siebie, zacierając wszystkie inne obrazy. Ale kiedy już nic nie okrywa naszej nagości, raptownie rozluźnia uścisk, patrzy z pogardą i odchodzi ze wstrętem. Na różowym piasku rysuje się ostro cień naszej sylwetki i widać wyraźnie, że jest to sylwetka eunucha. Kiedy podniesiemy zwieszoną głowę, jej już nie będzie, tylko daleko na horyzoncie majaczy biały żagiel odpływającego kutra, a samolot naszych fantasmagorii pikuje w morze, ciągnąc za sobą czarny welon wstydu.
- Wiesz, taki kuter…”
(Waldemar Łysiak. “MW”. Sala VII. Kuter)
A Ty? Co zrobisz, gdy Twe marzenia zaczną się realizować?
Czy na pewno tego chcesz?
Czy na pewno tego chcesz?