Natchnienie:
1. «stan duchowego ożywienia twórczego, dążenie do czegoś wielkiego, wzniosłego»
2. «rzecz, osoba, zjawisko itp. będące podnietą do jakiegoś działania»

/Słownik języka polskiego PWN

Interesuje mnie ta pierwsza definicja. „Stan duchowego ożywienia twórczego…” jak to się dzieje? W jaki sposób wywołać ten stan?

Od dłuższego czasu nic. Nie potrafię nic napisać, przemyśleć. W głowie ogromna pustka. Niezrozumiała. Może ma to związek z aktualnymi wydarzeniami, a może to naturalny stan. Nie mam pojęcia. Faktem jest, że pierwszy raz w życiu nie byłem w stanie napisać wypracowania i w konsekwencji go nie oddałem, że od dłuższego czasu nic tutaj nie napisałem, choć wielokrotnie zabierałem się za to, że jeśli myślę… to o sprawach mało ważnych.

W moim trybie życia jedynym miejscem do wolnych, niczym nieskrępowanych refleksji, jest autobus. Tak! Nigdzie indziej nie potrafię tak bardzo się skupić i zamyślić. Mam wtedy chwilę „samotności”. Nikt się nie wtrąca, nie przeszkadza. Mogę bezkarnie wyłączyć się z biegu życia codziennego.
Znowu o autobusach :/ . Chyba pora się z tym pogodzić. W pojazdach komunikacji miejskiej spędzam dosyć sporo czasu. To właściwie jedyne miejsce do „odpoczynku”. Bo dom jakoś nie pozwala mi tak stuprocentowo się zrelaksować, odprężyć, a w autobusie… Wystarczy popatrzeć za szybę, przyglądać się mijanym miejscom. Tak innym o każdej porze dnia (ostatnio nie poznałem przystanku, na którym wysiadam codziennie, przez co nie wysiadłem i przejechałem się trochę za daleko…). jeśli chodzi o klimat, to moim zdaniem zadumie i obserwowaniu widoków za oknem, służą również podróże pociągami. Tam krajobraz za oknem miesza się z rytmicznym stukotem wagonów pociągu, stwarzając w ten sposób idealne wręcz warunki do myślenia.

Właśnie w takich momentach najczęściej przychodzi do człowieka „natchnienie”. Zastaje go, kiedy nie ma technicznej możliwości uwiecznienia swoich myśli gdziekolwiek. Może je tylko zapamiętać. Jako, ze ludzka pamięć nieco zawodna, to z tych zapamiętanych pozostaje raczej niewiele. Najczęściej nie udaje się odtworzyć nawet połowy ich „geniuszu”. Uciekają bezpowrotnie.

Ciekawe jak wiele myśli mogących popchnąć ten świat do przodu, zostało w autobusie?