myśli kilka nieudanych
luty 9, 2008 autor omlk
1. «stan duchowego ożywienia twórczego, dążenie do czegoś wielkiego, wzniosłego»
2. «rzecz, osoba, zjawisko itp. będące podnietą do jakiegoś działania»
Interesuje mnie ta pierwsza definicja. „Stan duchowego ożywienia twórczego…” jak to się dzieje? W jaki sposób wywołać ten stan?
Od dłuższego czasu nic. Nie potrafię nic napisać, przemyśleć. W głowie ogromna pustka. Niezrozumiała. Może ma to związek z aktualnymi wydarzeniami, a może to naturalny stan. Nie mam pojęcia. Faktem jest, że pierwszy raz w życiu nie byłem w stanie napisać wypracowania i w konsekwencji go nie oddałem, że od dłuższego czasu nic tutaj nie napisałem, choć wielokrotnie zabierałem się za to, że jeśli myślę… to o sprawach mało ważnych.
W moim trybie życia jedynym miejscem do wolnych, niczym nieskrępowanych refleksji, jest autobus. Tak! Nigdzie indziej nie potrafię tak bardzo się skupić i zamyślić. Mam wtedy chwilę „samotności”. Nikt się nie wtrąca, nie przeszkadza. Mogę bezkarnie wyłączyć się z biegu życia codziennego.
Znowu o autobusach :/. Chyba pora się z tym pogodzić. W pojazdach komunikacji miejskiej spędzam dosyć sporo czasu. To właściwie jedyne miejsce do „odpoczynku”. Bo dom jakoś nie pozwala mi tak stuprocentowo się zrelaksować, odprężyć, a w autobusie… Wystarczy popatrzeć za szybę, przyglądać się mijanym miejscom. Tak innym o każdej porze dnia (ostatnio nie poznałem przystanku, na którym wysiadam codziennie, przez co nie wysiadłem i przejechałem się trochę za daleko…). jeśli chodzi o klimat, to moim zdaniem zadumie i obserwowaniu widoków za oknem, służą również podróże pociągami. Tam krajobraz za oknem miesza się z rytmicznym stukotem wagonów pociągu, stwarzając w ten sposób idealne wręcz warunki do myślenia.
Właśnie w takich momentach najczęściej przychodzi do człowieka „natchnienie”. Zastaje go, kiedy nie ma technicznej możliwości uwiecznienia swoich myśli gdziekolwiek. Może je tylko zapamiętać. Jako, ze ludzka pamięć nieco zawodna, to z tych zapamiętanych pozostaje raczej niewiele. Najczęściej nie udaje się odtworzyć nawet połowy ich „geniuszu”. Uciekają bezpowrotnie.
Ciekawe jak wiele myśli mogących popchnąć ten świat do przodu, zostało w autobusie?