Czasem robisz coś, kosztem innych. Robisz to dla własnego szczęścia, lecz zostawiasz za sobą czyjeś cierpienie. I nie jest Ci z tym dobrze, jednak wiesz, że nic nie możesz zrobić. Musiałbyś zrezygnować z siebie, by sprostać oczekiwaniom innych.
Egoizm? Może… chyba tak. Przecież szczęście jest stanem bardzo egoistycznym. Stanem, który może trwać tyko w określonym gronie osób. Który, mimo że przelotny, to niesamowicie dla Ciebie cenny. To bardzo egoistyczne. Przecież są ludzie, którym coś obiecałeś, którym dałeś jakąś nadzieję… zawiedli się. Cóż…to już ich problem, prawda? I idziesz dalej swoją drogą, zostawiając ich w tyle. Co jakiś czas spojrzysz wstecz… I to dla Ciebie jest troska?!
A jak wygląda to z Twojej perspektywy?
No tak. Zostawiłem, zawiodłem… ale, dlaczego nie pozwalacie mi po prostu odejść, cieszyć się szczęściem, które was nie dotyczy, a dla mnie jest najpiękniejszym doświadczeniem. Dlaczego te zarzuty, czyż nie zrobiłem już wystarczająco dużo? Czy nie nosiłem waszych trosk i niepowodzeń na swoich barkach? Czy nie zasłużyłem na odpoczynek? Przecież powinniście mnie zrozumieć. Pozwolić cieszyć się szczęściem… nie przeszkadzać mu.
Ale Ty obiecałeś! Obiecałeś być zawsze z nami! Obiecałeś nas wszystkich kochać…
Ale ja wciąż kocham… tylko dużo łatwiej kochać wspomnienia. I poić się nimi, rozmyślać. Bo tylko one mają w sobie to, co było w was najpiękniejsze. Tylko one na zawsze pozostaną czyste. Pamiętacie jak mówiliście, że wspomnień nikt nam nie zabierze? Dlaczego one wam nie wystarczą? Ja też się zawiodłem. Zawiodłem, kiedy mnie opuściliście. Kiedy zrozumiałem, że wszystko co przeżyliśmy jest tak kruche. Wtedy liczyłem na was najbardziej, a wy uciekliście. Co prawda powróciliście, ale dopiero wtedy, gdy przekonaliście się, że jestem wystarczająco silny, by znowu nosić wasze troski. A teraz… teraz nie możecie zabronić mi odejść. Teraz potrzebuje mnie ktoś inny. Kogo umiłowałem… Dlatego odchodzę. Kiedyś zrozumiecie i docenicie. Tak myślę.
Kiedyś…
Ty nie jesteś… prorokiem!
I odchodzisz. Z gorzkim smakiem przegranej w ustach. Nie uwierzyli, nie zrozumieli. Może kiedyś… może inni. I zostajesz w ich sercach jako kłamca. Łatwo zapominają to, co dobre. Ciężko przychodzi im się rozstać. Ty rozumiesz. Pozwoliłeś im się znienawidzić. Dobrze wiesz, że tak łatwiej zniosą rozstanie…
Ofiara?