confessio
marzec 20, 2008 autor omlk
Spowiedź. Niesamowite doświadczenie. Obmycie, oczyszczenie z grzechów…
Myślę, że ważnym jej elementem jest, krytykowana przez wielu, obecność kapłana. Jest on pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem i bierze na siebie ogromny ciężar. Z pomocą Ducha Świętego decyduje, czy może przyczynić się do odpuszczenia nam grzechów. Gdyby nie kapłan, nie wiedzielibyśmy, czy grzechy zostały nam odpuszczone. Co prawda Miłosierdzie Boże jest wielkie, jednak stawia nam określone warunki.
Z obecnością kapłana wiąże się także wiele innych czynników. Przygotowując rachunek sumienia, robimy go skrupulatniej, żeby nie narazić się na krytykę ze strony spowiednika. Po wyznaniu grzechów, pomaga nam on wyprostować nasze ścieżki, poucza nas. Dobry spowiednik jest niesamowitą siłą moralizującą. Jego słowa zmiękczają nawet najbardziej zatwardziałe serca. Dobry spowiednik skutecznie wzywa do nawrócenia, do zejścia z drogi grzechu. Jest prawdziwym przewodnikiem, prowadzącym do Boga. Dobrych spowiedników jest niestety niewielu. Dlatego rozumiem ludzkie rozterki dotyczące sensu spowiedzi. Nie lubimy czuć się ignorowani. Zbywani krótką formułką, która to metoda jest stosowana przez wielu księży. Chcemy czuć się wysłuchani i zrozumieni. Może czasem warto byłoby pomodlić się o dobrych spowiedników?
Bóg widzi wszystkie nasze grzechy. My także potrafimy je dostrzec. I co z tego? I co z tego, skoro nie zawsze potrafimy wyznać. Skoro często starannie omijamy nazywanie ich po imieniu.
Spowiedź jest niesamowicie trudnym sprawdzianem dla człowieka. Każe przyznać się do błędów. Przyznać się, przed innym człowiekiem. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że ksiądz nie ma prawa zdradzić nikomu tajemnicy spowiedzi. Znamy tyle przykładów, które pokazują wytrwałość księży w tym prawie. Wobec tego dlaczego tak ciężko nam przyznać się spowiednikowi do tych naszych słabości?
Czy to nie o to Bogu chodziło? Żeby było ciężko…