…ale nie wiem, dlaczego?
marzec 24, 2008 autor omlk
Wierzę…
Być może jest to spowodowane moimi życiowymi doświadczeniami, może to umysł, który nie potrafi wytłumaczyć sobie pewnych faktów, skłania mnie do wiary, może ze strachu…
Bo tak naprawdę ciężko wyobrazić sobie, ze coś tak łatwego jak śmierć, może być końcem. Bo nie potrafiłbym pogodzić się z faktem, że cała moja droga prowadzi do nikąd…
…I oczekuję wskrzeszenia umarłych…
Łatwo zauważyć, że ludzie, którzy bezpośrednio stykają się ze śmiercią, mają zupełnie inne podejście do życia. Dużo większy dystans. Ich doświadczenia, przeżycia, każą im myśleć, mówić i żyć inaczej. Najbardziej widoczne jest to wśród tych, którzy na co dzień narażają swoje życie. Oni milcząco zgadzają się na śmierć. Podporządkowali już jej swoje życie. Oni nie zajmują się sprawami błahymi, każdą swoja czynność potrafią celebrować, a ich słowa są rzadkie, lecz starannie przemyślane i pełne sensu. Każdy ich dzień jest wyjątkowy, bo pamiętają o tym, że może być ostatni. Każdego dnia jest ich mniej…
…I życia wiecznego w przyszłym świecie…
Cały mój umysł skierowuje mnie na to jedno stwierdzenie. Że po śmierci musi Coś być. Że to byłoby zbyt proste, tak zwyczajnie sobie umrzeć i pozamykać wszystkie rozdziały. Że to życie nie ma sensu, jeśli się skończy… bez możliwości dalszego trwania. Że to tak naprawdę ciągłe oczekiwanie. Oczekiwanie wypełnione starannymi przygotowaniami, od których zależeć będzie jakość tego, na co oczekujemy. Choć tak naprawdę nawet nie wiemy, na co…
…Amen.
dobrze ze wierzysz, zle ze nie wiesz dlaczego
Źle że wierzysz, szkoda, że nie wiesz dlaczego - łatwiej ten nałóg rzucić.