Na mojej drodze (myśli) stanęła kolejna debata. Wypowiem się. Czemu nie?
Pytają o sposób na niebezpiecznych kierowców. Kogo pytają? Czyż nie ich samych. Mimo, że to początek dyskusji dopiero, mam już swoje przypuszczenia na temat tego, jak będzie wyglądała ona pod koniec… Logika?
„jeżdżę szybko, bo mi się spieszy. Gdybym jechał zgodnie ze znakami, to teraz bylibyśmy 50 km do tyłu…”
Znam to… bardzo dobrze znam… tak jak historię kilku chłopaków, którzy razu pewnego postanowili wybrać się do sklepu. Nie jechali szybko, tylko niesprzyjająca aura (prawdopodobnie) nieco utrudniła im drogę. Efektem były kolejne zajęte miejsca na cmentarzu…płacz rodziców i rodzeństwa. Nie jechali szybko…
Moim zdaniem problem polskich kierowców nie sprowadza się tylko do alkoholu, czy nadmiernej prędkości. Jest to dużo bardziej rozbudowana kwestia, wynikająca być może z kilku narodowych cech (Tak, wiem, że pociąg do alkoholu jest uznawany za jedną z takich cech. Dlatego nie wykluczam problemu kierowców „po spożyciu” na drogach, tylko go pomijam.). Przecież niewiele narodów świata może poszczycić się takim chamstwem i brakiem kultury osób prowadzących pojazdy mechaniczne. Dlaczego kierowca, zatrzymujący się przed przejściem dla pieszych, najczęściej ma zagraniczną rejestrację, lub jest kobietą(kieruję tu ukłony w stronę pań, których mocniej rozwinięta empatia każe im zlitować się nad losem biednego pieszego)? Ciekawy jest też fakt przyspieszania na widok pieszego na pasach. Naprawdę interesujące przyciąganie…
Piractwo na polskich drogach ma wyraźnie egoistyczne podłoże. „Jadę i nikt inny mnie nie obchodzi” jest domeną wielu polskich kierowców. Zbyt wielu. Nieraz prowadzący pojazd ma klapki na oczach i nie obserwuje tego, co się dzieje. A na drodze trzeba myśleć nie tylko za siebie, ale także za innych. Warunek to trudny do wykonania, zwłaszcza dla „statystycznego Polaka”. A może przesadzam w tym piętnowaniu negatywnych, polskich cech? Może te zachowania na drodze są spowodowane zwyczajną nadzieją? Nadzieją na to, że może się uda. Że zdążę, że inny kierowca domyśli się, co chcę zrobić i odpowiednio zareaguję. Że inni myślą za mnie, bo skoro jeden myśli za siebie i za innych, to właściwie ci inni myśleć nie muszą…
W konsekwencji- nie myśli nikt. Stąd może te wypadki. Spowodowane zwykłą bezmyślnością, egoizmem, bądź- jak wskazują nam statystyki- nieznajomością przepisów! Trochę wstyd panowie kierowcy. Trochę wstyd, zważając na to ilu młodych „oblewa” egzaminy na prawo jazdy.
Swoja drogą, biorąc pod uwagę fakt, jak ciężko od pewnego czasu zdać taki egzamin w naszym kraju(nie mówię tu o zdawaniu „z kopertą”), można wróżyć polskim drogom lata odnowy. Bo chyba można mieć pewność, że egzaminy na prawo jazdy odbywają się rzetelnie i uczciwie, a młodzi kierowcy typowani są z grona tych najlepszych? (Nie jestem zbyt naiwny?) A jeśli kierowcy będą dobrzy, to i może rozsądniejsi…
Podobno w kraju coraz częstsze są inicjatywy dotyczące instalacji fotoradarów. Podobno ma być ich coraz więcej i mają skutecznie powstrzymać kierowców od zbyt szybkiej jazdy. Czy się sprawdzą- czas pokaże. We Francji się sprawdziły… Jednak jak mawiał Napoleon „Polak przeskoczy…”
Co do alkoholu, to w Polsce pomogłaby tylko ustawa o prohibicji, a i to nie jest takie pewne…
Tradycja???


No comments yet
RSS dla komentarzy tego wpisu