27 marca 2008- 06 kwietnia 2008r.
praca, praca, praca.
Trzy spektakle…
dwa już za mną- pozostał najtrudniejszy.
(Bo nowy… bo niezwykły, bo wyczerpujący, bo najważniejszy do tej pory, bo wypełniony ogromem zaufania mojej osobie, bo dla Papy…)
Carpe… Carpe Diem!!!
Trzymam się jeszcze. Moze nawet trochę pośpię…
a potem jeszcze koncerty, konkursy i nadrabianie zaległości.


No comments yet
RSS dla komentarzy tego wpisu