You are currently browsing the monthly archive for sierpień 2008.
Bo powiedzieć komuś: „ zrób to, wierzę w Ciebie. Na pewno Ci się uda!”, jest jak zamknąć przed nim wszystkie drzwi, zostawiając jedną furtkę. Bo nie odpowiadamy za nasze pragnienia, więc tym bardziej nie odpowiadamy za pragnienia innych. A co, jeśli ta rada doprowadzi do błędnego wyboru? Jeśli ktoś przez tę radę zmarnuje sobie życie, kto weźmie za to odpowiedzialność? Jeśli on sam, to po co radzić?
Dlatego nie daję już rad. Krytykuję i zmuszam do refleksji. Refleksji, która rozwiąże dylemat, pomoże dokonać właściwego wyboru. Bo nie chcę, żeby Twoje życie potoczyło się wbrew Tobie. Bo wiem, że marzenia nie zawsze są dobre, a ich spełnienie nie zawsze oczekiwane. Bo los człowieka jest jak chorągiewka na wietrze…
Każde uderzenie w zakurzone klawisze wzbija maleńką chmurę pyłu. W kącie głowy dudni świeżo obejrzany film, a ostatnia rozmowa odbija się gdzieś echem. W międzyczasie narodziło się i umarło tysiąc myśli, promienie Słońca spokojnie odbijały się od tafli wody, a ścieżką przemknęła szczęśliwa panna młoda. Pytania zostały bez odpowiedzi.
Arytmiczny taniec zapachów przywołuje coraz więcej wspomnień. Bez wątpienia zapach jest najtrwalszym ich nosicielem. On odświeża obrazy i daje im drugie życie. On nie pozwala odejść…
Zapach wiatru i promieni słonecznych, zapach malin… bezzapach.
Wracają niezadane pytania, wracają wspominane. Chwile nagle pojawiają się znikąd. Trwa barwny korowód zmuszający do współpracy wszystkie zmysły, otwierający dawno zamknięte już drzwi. Gna myśli po zaułkach, wypełnionych po brzegi trupami odrzuconych słów, krzykami osób, na które nie było już miejsca.
W tym samym czasie, po drugiej stronie, wydziera się poczucie winy przypalane rozgrzanymi prętami grzechów. Zazdrość wraz ze zdradą grają w kości o kufel bólu…
Sam tego nie rozumiem… To były Mazury, a teraz jest już późno i umysł strajkuje…

