You are currently browsing the monthly archive for wrzesień 2008.
Spektakl odwołany z powodu złych warunków atmosferycznych…
ehh… zachciało się teatru ulicznego
Rzecz w tym, że nie ma przedmiotów, zaszczytów ani nagród samych w sobie. Nabierają wartości w kręgu określonej kultury. Przede wszystkim stanowią część pewnych struktur i nadają im dodatkowego blasku. A kiedy człowiek tej strukturze służy, jest nimi wzbogacony. Tak jest w zespole ludzkim, jeśli jest naprawdę zespołem. Kiedy jeden z zespołu otrzyma nagrodę, wszyscy pozostali czują się bogatsi. A ów, co uzyskał nagrodę, czuje dumę w imieniu całego zespołu i przychodzi do towarzyszy zarumieniony ze szczęścia, niosąc nagrodę w ręku. Ale jeżeli nie jest to zespół ludzi, ale suma poszczególnych jednostek, nagroda będzie miała znaczenie tylko dla tego, kto ją otrzymał. A on będzie pogardzał pozostałymi, że nic nie otrzymali. Pozostali zaś będą w stosunku do nagrodzonego odczuwać zawistną nienawiść. Wszyscy będą się czuli dotknięci. Tak oto te same nagrody dla pierwszych będą motywem uszlachetnienia, a dla drugich- znikczemnienia. Gdyż tylko to przynosi człowiekowi korzyść, co buduje drogi wymiany pomiędzy nim a innymi.
Kilka dni spędzonych w stanie najwyższego skupienia… kiedy ciało działa na największych obrotach, kiedy nie można sobie pozwolić na zbyt wiele odpoczynku, bo zdemobilizowany organizm odmawia posłuszeństwa.
Godziny prób, nagrań, dubli, także po to, by pełniej wprowadzić mnie w już istniejący projekt. Żebym swoją osobą coś w nim ubogacił, dopełnił. Uzupełnił wyraźną pustkę kolącą oczy widza…
Strach, bo co będzie, jeśli nie sprostam? Przemęczenie, bo sięgnąłem dalej niż zwykle, zerwałem owoc dotąd dla mnie niedostępny, powiększyłem swoje możliwości… i się przeziębiłem.
Teraz dogorywam w ciszy skupiając się przed jutrzejszym. Sprostam? Podołam?
Pytania ciągle otwarte…
Nie wiem kim jesteś, nie wiem jak wyglądasz i nie wiem co sprowadziło Cię w to miejsce. Wiem, że czasem możesz mieć ochotę coś mi przekazać, doradzić. Może zechcesz polemizować, bądź też pochwalić. Zrób to! To bardzo pomaga i pozwala znaleźć sens tego co się robi.
Oto mój wirtualny adres: omlk@o2.pl
Taki jeden co postanowił zostać ich szamanem… korzystając z oprawy jaką daje piękno Eucharystii, bezwzględnie wykorzystując ich ociemniałość i brak wiedzy o świecie, wsiadł na tego konika i prowadzi się na nim jak władca.
A przecież miał być pasterzem. Miał prowadzić te proste owieczki prosto do bram niebios, miał im uchylić rąbka boskiej tajemnicy.
Zamiast tego karci i wyśmiewa. Narzuca swój światopogląd, nie pozwala na polemikę. Wioskowy szaman i mędrzec rodem ze średniowiecza.
…i nie chodzi tu o sceptyczne nastawienie do mediów, ani o tępego kleryka, który zapewne jest jego dziełem. Nie chodzi o jawną nieumiejętność modlitwy zarówno w sensie „podręcznikowym” jak i stricte duchowym. Nie chodzi o to, że przez jego usta przemawia pusta duma i pewność siebie…
Chodzi o to, że ich oszukuje, a Boga traktuje jak allegro.pl.
Msza św. w Zawoi. Myślałem, że (nie mogę tego napisać, gdyż ktoś mógłby uznać to za groźbę i pozwać mnie do sądu np. za planowanie zabójstwa) “kapłana”…

