Niestety często okazuje się, że coś, co do tej pory było Ci zupełnie niepotrzebne, teraz jest niezbędne. I choć doskonale zdajesz sobie sprawę, że poradziłbyś sobie bez tego, że logicznie rzecz biorąc, strata tej rzeczy wcale nie zawaliłaby całego twojego świata, panicznie boisz się jej braku. Nagle stała się dla ciebie niesamowicie ważna. Owinęła cię sobie wokół palca. I nieważne czym jest. Ważne, że straciłeś niezależność (a właściwie jej resztki) i na jej odzyskanie być może nigdy nie starczy ci sił.
I chociaż istnieją bardziej niebezpieczne nałogi, warto zastanowić się, czy przypadkiem akurat ten nie marnuje większości twojego czasu.
P.S. Setny raz tutaj. Może jakiś mały szampanik?


1 comment
Comments feed for this article
maj 14, 2009 @ 3:13 pm
Joanna
wszystko mi wolno, ale je niczemu nie oddam się w niewolę… to św. Paweł bodajże.Bywają takie uzależnienia których się nie zauważa, a nawet jeśli, to nie traktuje się ich jak odebranie wolności: bo np. pani Kowalska lubi rano wypić Taką-A-Nie-Inną kawę z dwiema – koniecznie!-łyżeczkami cukru. Drobiazg, no nie?
czy aby na pewno okazuje się wtedy, gdy zabraknie cukru
Często obserwuję taką sytuację na rekolekcjach, gdy korzystanie z telefonów/odtwarzaczy jest zabronione – widzę jak ludziom brakuje “ręki”, jak życie trochę traci barwy gdy nie mogą posłuchać ulubionej muzyki…
gratuluję setnego wpisu