Z serii ‘nieco bardziej intymnie’.

Przyzwyczailiśmy się do bycia raczej rozczarowanym z jakości świadczonej w naszym kraju opieki zdrowotnej. I w gruncie rzeczy narzekanie to nie jest bezzasadne, a służba zdrowia rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia. Mało jest lekarzy, których moglibyśmy z czystym sercem polecić i mało jest lekarzy, do których przychodzimy z przyjemnością (ograniczoną oczywiście, bo jak wiemy konieczność korzystania z ich usług nie jest bynajmniej powodowana przez czynniki przyjemne) i którym oddajemy swoje zdrowie z zaufaniem. Tym większym zaskoczeniem jest natrafienie na takiego właśnie lekarza. I to w dodatku lekarza stomatologa!

Upowszechnił się mit sadystycznego dentysty, któremu przyjemność sprawia zadawanie bólu pacjentom, oraz oferowanie im dodatkowych usług, nie opłacanych przez narodowy fundusz. Swego czasu sam doświadczyłem czegoś takiego, oddając zęby w ręce kobiety, której nie można zarzucić delikatności, a która w dodatku wyglądała jak pijana ośmiornica (doświadczenie to z lat dziecięcych, na długo zapadło mi w pamięć i spowodowało traumę , która przez pewien czas nie pozwalała mi zbliżać się do zakładu dentystycznego).Tymczasem leczenie dentystyczne może być czymś całkiem przyjemnym. Nawet w naszym kraju!

Pani S. zaskakuje mnie wciąż. Jest szybko, sprawnie, bezboleśnie. Ma rękę pewną i godną zaufania. Poza tym, jej aparycji także niewiele można zarzucić, a troska z jaką podejmuje się wykonywania swojej pracy nastawia mnie do niej tym bardziej pozytywnie. I znikają wszelkie traumy i człowiek z uśmiechem umawia się na kolejną wizytę.

Co ciekawe, pani S. nie pochodzi z Polski, lecz zza jej wschodniej granicy. To chyba wiele tłumaczy.