Czasem wystarczy mały drobiazg. Mały drobiazg, który pozwoli spojrzeć na świat nieco inaczej.
Oświetliłem swój pokój świecami i znalazłem się w zupełnie odmiennym miejscu. Na ścianach migotały odblaski płomyków, nad półkami roztaczały się maleńkie łuny, przedzierające się przez mrok nocy. To była wyjątkowa odmiana.
Być może odkrycie kilku takich drobiazgów, ich ciągłe odkrywanie, szukanie z pasją, spowodowałoby lekkie rozluźnienie nastrojów i codziennej atmosfery. Może maleńkie rzeczy są w stanie z powodzeniem zastąpić przygniatające swym monumentalizmem kinowe ekrany, ogłupiające barwami wystawy sklepów, hałaśliwe dyskoteki? Może takie poszukiwanie drobnostek ma w sobie wystarczającą ilość egzotyki, szczyptę nowości, nutę zastanowienia, która z powodzeniem zabarwi szarą codzienność?
Może warto cieszyć się z rzeczy małych, z maleńkich zmian?


2 comments
Comments feed for this article
czerwiec 25, 2009 @ 10:06 pm
dana
Noc z garstką barw wrzucanych przez, mieszkającą po sąsiedzku latarnię, też ma swój urok. Przyznam jednak, że czytając opis Twojej, człowiek nabiera ochoty na plagiat
lipiec 25, 2009 @ 8:44 pm
Małgorzata
Nawet już o tym pisano: “Dary losu”, “Małe rzeczy”. Osiecka pisała o szczęściu: “Ten, kto znalazł się w porcie o świcie jeden jedyny raz i raz się szaleńczo ucieszył, to jest człowiek, któremu się udało. Na drugi dzień powie: “Eee, co ja tam będę chodził do portu nad ranem! Już to widziałem”. Ale człowiek, który chodzi na brzeg codziennie i za każdym razem jest olśniony, to jest człowiek szczęśliwy”. I to jest kwintesencja życia. Pozdrowienia.