Czasem wystarczy mały drobiazg. Mały drobiazg, który pozwoli spojrzeć na świat nieco inaczej.
Oświetliłem swój pokój świecami i znalazłem się w zupełnie odmiennym miejscu. Na ścianach migotały odblaski płomyków, nad półkami roztaczały się maleńkie łuny, przedzierające się przez mrok nocy. To była wyjątkowa odmiana.

Być może odkrycie kilku takich drobiazgów, ich ciągłe odkrywanie, szukanie z pasją, spowodowałoby lekkie rozluźnienie nastrojów i codziennej atmosfery. Może maleńkie rzeczy są w stanie z powodzeniem zastąpić przygniatające swym monumentalizmem kinowe ekrany, ogłupiające barwami wystawy sklepów, hałaśliwe dyskoteki? Może takie poszukiwanie drobnostek ma w sobie wystarczającą ilość egzotyki, szczyptę nowości, nutę zastanowienia, która z powodzeniem zabarwi szarą codzienność?

Może warto cieszyć się z rzeczy małych, z maleńkich zmian?